Hi, how are you?

Ela właśnie wróciła ze Stanów. Przeczytajcie jej wrażenia ze stażu:

Praca w PGW – Pittsburgh Glass Works

była dla mnie, jako automatyka, niezmiernie ciekawa. Na stażu w PGW była nas, stażystów programu PAII, dwójka: ja (Ela) i Mateusz.

W Elkin, w Północnej Karolinie poznawaliśmy proces produkcji szyb samochodowych. Do naszych obowiązków należało przygotowanie wizualizacji procesu oraz oprogramowania kamery. Obowiązywały nas cotygodniowe konferencje telefoniczne z kierownictwem firmy – w piątek o godzinie dwunastej referowaliśmy nasz postęp osiągnięty w ciągu tygodnia i słuchaliśmy relacji innych pracowników.

Nasza praca nie była typową pracą biurową – często musieliśmy być na hali, żeby sprawdzić czy nasze programy działają poprawnie. Czasem nie udawało nam się tego zrobić od razu i musieliśmy czekać na przerwę w ruchu linii. Wszyscy byli dla nas niezmiernie mili, a i my szybko zaadaptowaliśmy się do nowego otoczenia. Hala produkcyjna była ogromna, więc w trakcie drogi do mojego stanowiska przy końcu linii produkcyjnej byłam w stanie powiedzieć „Hi, how are you?” do każdego znajomego pracownika obecnego w danym dniu.

1

Wnętrze fabryki w Elkin

Dużo więcej pracy mieliśmy podczas delegacji w Atlancie, gdzie stworzyliśmy program dla robota, który pokrywał klejem części montowane do szyb.

2

FANUC LR Mate 2000iD, którego programowaliśmy

Naszym zadaniem było napisanie całego programu oraz wykonanie HMI (human-machine interface) dla tej maszyny – przygotowanie panelu do obsługi robota oraz zaplanowanie i rozmieszczenie wszelkich guzików i wyświetlanych danych. Mieliśmy sporą satysfakcję z wykonania tego zadania, ponieważ robot został wysłany do fabryki w Ontario w Kanadzie. Szczególnie podobało mi się otoczenie, ponieważ zamieniliśmy czystą fabrykę, w której chodziło się wzdłuż linii, na zakład, w którym atmosfera była nieco luźniejsza, a i sami mogliśmy się bardziej ubrudzić.

3

Wnętrze Stone Mountain Tool, Inc.

Podczas weekendów zwiedzaliśmy najbliższą okolicę, ale często wybieraliśmy większe miasta jako cel naszych podróży.

4

Charlotte – miasto partnerskie Wrocławia

5

Stone Mountain w Północnej Karolinie

Zwiedzanie

Pierwszym miastem, jakie odwiedziliśmy, był Pittsburgh. Tam znajduje się siedziba kierownictwa PGW, które mieliśmy okazję poznać. Wysłuchaliśmy rad na temat bezpieczeństwa w fabryce, a także w samych Stanach.

Pierwszego dnia w Pittsburghu pojechaliśmy do Kennywood, które jest parkiem rozrywki. Następnego dnia rodzice naszego opiekuna, który stamtąd pochodzi, zaprosili nas na popołudniowy rejs po rzece Allegheny. Atrakcją wieczoru było piwo w browarze znajdującym się w byłym kościele. Wielu może uznać to za kontrowersyjny pomysł, jednak zakonnicy od wieków byli znani jako browarnicy, a kościół od dawna nie był używany. Pierwszy raz dowiedzieliśmy się, że ‚pierogis’ są tutaj popularnym daniem.

Church Brew Works w Pittsburghu

Kolejnym kierunkiem naszych wypraw był Waszyngton. Poza mnóstwem muzeów główną atrakcją miasta są monumenty. Dobrą wiadomością było to, że do większości muzeów wstęp był bezpłatny. Aby swobodnie korzystać ze wszystkich obiektów trzeba jednak wybrać się na zwiedzanie rano, ponieważ kolejki są ogromne, a turystów jest wielu.

Kapitol w zasięgu ręki

Kolejny weekend został przeznaczony na zwiedzanie Nowego Yorku. Jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast świata również nas zachwyciło. Z małym ‚ale’ – tłumy turystów na każdym kroku, wśród których byliśmy i my, bywały czasem nie do zniesienia. Pięć minut czekania, aby przejść wąskim chodnikiem? Na szczęście później zwiedzaliśmy miasto autobusem. Double-deckery umożliwiają zobaczenie wszystkich miejsc bez wielkiego wysiłku. Nie ominęła mnie też okazja zobaczenia broadwayowskiego musicalu.

Widok z dachu autobusu na zatłoczone ulice NY

Niezwykłą frajdą była

tygodniowa podróż służbowa do Atlanty

Atlanta, leżąca na południu Stanów Zjednoczonych, słynie z największego na świecie akwarium – Georgia Aquarium, które zostało wybudowane w 2005 roku. Jest to jedyne akwarium poza Azją w którym żyją rekiny wielorybie.

Georgia Aquarium w Atlancie

W Atlancie zwiedziliśmy również świat Coca-Coli. Spróbowaliśmy coli o różnych smakach oraz produktów Coca-Coli z całego świata. I… zrobiliśmy sobie zdjęcie z misiem Coca-coli, który powstał po to, żeby namówić klientów do picia tego napoju również w zimie.

Ozdobne butelki Coca-coli w World of Coca-Cola w Atlancie

Zdjęcie z misiem Coca-Coli

Różne produkty kompanii Coca-cola

Floryda

była podsumowaniem naszych podróży – tym sposobem zwiedziliśmy prawie całe wschodnie wybrzeże. Temperatury nie różniły się za bardzo od tych w Północnej Karolinie. Rzeczy, które musiałam zobaczyć i które udało mi się zwiedzić to: Disneyworld i Kennedy Space Center w pobliżu Orlando oraz Miami, Park Narodowy Everglades i Key West na południu stanu. Disneyworld mnie rozczarował. Lepiej bawiłam się w parkach rozrywki niż tutaj, gdzie na każdym kroku zamiast atrakcji napotykaliśmy sklepy z pamiątkami.

Słynny zamek w Disneyworld

Kennedy Space Center to miejsce startu załogowych statków kosmicznych NASA. Nie spodziewałam się jednak spotkać tam… maskotek z „Angry Birds”.

Angry Birds w Kennedy Space Center

15

Prom kosmiczny Atlantis z Kennedy Space Center

Park Narodowy Everglades był z kolei ekstremalnym przeżyciem. Po przypadkowym wybraniu 10-kilometrowej trasy cudem uniknęłam pożarcia żywcem przez komary. Cel był jednak warty przejścia tej trasy. Długa wędrówka w upale poskutkowała tym, że wracając postanowiłam spróbować pierwszego w USA autostopowania, żeby powrócić na miejsce parkingowe. Z pozytywnym skutkiem. W parku zobaczyłam pierwszego w życiu aligatora w naturalnym środowisku.

Aligator z Everglades

Park Narodowy Everglades

Zwieńczeniem pobytu był Key West – najdalej wysunięty na południe punkt na mapie Stanów Zjednoczonych i jeden ze strategicznych punktów wojskowych. Do Kuby jest stąd tylko 90 mil, jak głosi napis na charakterystycznym słupie. Key West jest urokliwym miejscem. Nie ma pięknych plaż, ale za to zabytkowe centrum jest przepiękne – składa się z drewnianych domów z przełomu XVIII i XIX wieku. Podczas spaceru towarzyszyło nam… pianie kogutów. Jest ich bardzo dużo i biegają swobodnie po ulicach.

Najdalej na południe wysunięty punkt USA

19

Ptasi mieszkańcy Key West

W mieście znajduje się także dom, zamieniony w muzeum, Ernesta Hemingway’a, który napisał tutaj kilka powieści. Hemingway lubił koty i potomkowie posiadanych przez niego zwierząt mieszkają w tym domu do dziś. Ciekawostką jest to, że niektóre mają po 6 palców – pisarz uważał, że takie koty przynoszą szczęście.

6-palczasty kot

Przed odlotem zdążyliśmy zobaczyć po raz ostatni plażę i ocean.

21

22

South Beach w Miami

Pozdrowienia – już z Wrocławia,
Ela

Reklamy

Pozdrowienia z zachodniego wybrzeża!

Oksana i Justyna, stażystki firmy Boeing, przysłały relację prosto z Seattle:

Nadszedł czas na wieści z zachodniego wybrzeża, gdzie zegary wskazują dziewięć godzin różnicy w stosunku do Polski, a latające samoloty są nieodłącznym elementem krajobrazu!

Jak jest?

Czas mija niesamowicie szybko, wrzesień jest ostatnim miesiącem naszej boeingowej przygody. Jak jest? Jest świetnie! Miałyśmy dużo czasu na wdrożenie sie w działalność działów, w których pracujemy, zapoznałyśmy się z ich strukturą i kulturą pracy.

Najważniejsze, poznałyśmy współpracowników, którzy wywarli na nas bardzo pozytywne wrażenie swoim podejściem do pracy i optymizmem, a także wsparciem i pomocą. Każdy jest pod wrażeniem, ze przyjechałyśmy tutaj AŻ z Polski, nie znając tutaj nikogo.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

W tle szopa, w której rozpoczęła się historia Boeinga.

Podczas wizyty w Museum of Flight

Pracujemy osiem godzin dziennie, często wracamy zmęczone, a podczas weekendów staramy się zwiedzić i zobaczyć jak najwięcej. Warto wspomnieć, ze okolice Seattle mają mnóstwo atrakcji, dlatego często ciężko się zdecydować, gdzie jedziemy najpierw.

Musimy przyznać, że ta część USA jest piękna! Jezioro Washington, Zatoka Puget Sound z wyspami i promami, a wszystko otoczone górami, z których najsłynniejsza to Rainier Mountain.
Nie bez przyczyny stan Washington nazywany jest wiecznie zielonym!

Panorama Seattle

Zachód słońca z perspektywy Space Needle

Mount Rainier – powulkaniczna góra ze szczytem na wysokości 4380 m n.p.m.

W pracy

Warto wspomnieć o tutejszym zwyczaju spotykania się z doświadczonymi pracownikami firmy na tzw. informational interview, aby poznać ich obowiązki, dowiedzieć się jak wygląda ich typowy dzień w pracy i jakie wyzwania stawia im ich posada.

Z uwagi na fakt, że Boeing zatrudnia mnóstwo stażystów (prawie 1000 tego lata!), organizowane są dla nas spotkania networkingowe oraz specjalne wycieczki do najciekawszych działów firmy.

Dzięki temu miałyśmy możliwość zobaczyć linię produkcyjną Boeinga 737 – najpopularniejszego samolotu pasażerskiego oraz położoną w największym budynku świata fabrykę Dreamlinera w Everett. Odwiedziłyśmy też Aviation Services Innovation Center, gdzie klienci mogą wypróbować innowacyjne oprogramowania Boeinga, a także Spares Distribution Center – centrum dystrybucyjne zapewniające płynność produkcji samolotów.

Pamiątkowe zdjęcie z wycieczki do fabryki Boeinga w Everett

Polski akcent w Galerii Dreamlinera

I po pracy …

Nie spodziewałyśmy się, że w Seattle tak prężnie działa polska społeczność. Już od kilku lat członkowie Stowarzyszenia Domu Polskiego organizują Polish Festival Seattle z pokazem strojów ludowych, występami chórów i degustacją kiełbasy, bigosu i pierogów.

Po pokazie tradycyjnych strojów ludowych podczas Polish FestivaL Seattle

Amerykanie nie grają w piłkę nożną, oni grają w socker’a! Reguły gry takie same, ale atmosfera podczas pierwszoligowego meczu pomiędzy Seattle Sounders a Huston Dynamo niepowtarzalna! Już samo rozpoczęcie – fajerwerki i uroczyste odśpiewanie hymnu, podczas którego marines rozciągnęli wielką amerykańska flagę było dla nas zaskakujące. Dopingowani przez własną orkiestrę oraz tłumy fanów na trybunach Soundersi zwyciężyli 2:0!

Ceremonia otwarcia meczu – marines rozwijają flagę USA

Gorącą atmosferę na boisku podgrzewała zielona orkiestra!

Nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że Amerykanie są fanami futbolu amerykańskiego 😉

Utożsamianie się z ulubionymi drużynami jest elementem ich kultury i życia codziennego, dlatego nikogo nie dziwi widok urzędnika w koszulce Seahawks- tegorocznego zdobywcy Super Bowl.

Samolot Boeinga dedykowany Seahawks, zdobywcy Super Bowl, na plakacie, który można zobaczyć niemal nad każdym biurkiem w firmie.

Nawet McDonald przygotował coś specjalnego dla fanów miejscowej drużyny!

Amerykanie znaleźli ciekawy sposób na pozbycie się zbędnych przedmiotów- organizują tzw. yard/ garage sale, uprzednio szumnie informując o wydarzeniu poprzez liczne plakaty rozwieszone w sąsiedztwie.

Typowe ogłoszenie o podwórkowej wyprzedaży

 

Chociaż upłynęło już prawie dwa miesiące naszego pobytu za oceanem, ciągle trudno nam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę!

Pozdrawiamy ze słonecznego Renton!

Justyna i Oksana